JURA TOUR 2017 | Zawody kolarskie MTB w Podzamczu – okiem uczestnika

Jura Tour to w powiecie zawierciańskim jedyna taka impreza rowerowa. W tym roku była jeszcze bardziej wyjątkowa, ponieważ promowała rowery typu gravel oraz “przełaj”. Oczywiście można było startować również na rowerze MTB i dlatego myślę, że liczba osób startujących w jednej i drugiej kategorii była prawie równa ze wskazaniem na klasyczne MTB. Jako, że kończy się rok, ale i sezon rowerowy chciałbym napisać o zawodach kolarskich w których wziąłem udział. 

Lokalizacja zawodów Jura Tour

Długość jednej pętli wynosiła 32 km więc nie było to jedno miejsce, ani jedna miejscowość. Linia startu oraz mety, a także całe miasteczko zawodów było w Podzamczu w gminie Ogrodzieniec. Ogrodzieniec to popularna gmina słynąca ze swojej obecności na Szlaku Orlich Gniazd Zamkiem Ogrodzieniec, licznych skałek, które są rajem dla wspinających się oraz mniej popularnego Grodu pod górą Birów. To u stóp tych wszystkich miejsc odbywał się start Jura Tour. Trasa zawodów przebiegała mniej więcej tak:

Mniej więcej, ponieważ powyższa trasa jest tylko poglądem wykonanym przez VivaBici – organizatorów imprezy. Dokładnie nie pamiętam zbyt wiele szczegółów, punktów charakterystycznych, ponieważ nie było ich za wiele, ale też od września minęło sporo czasu. Za to chętnie podzielę się tym jak wyglądała…

Jura Tour okiem uczestnika

Pierwsze co chyba najbardziej utkwiło mi w pamięci to paskudna pogoda. Już dzień wcześniej dla uczestników Vienna Life Maraton w Dąbrowie Górniczej aura nie była najlepsza, ale na pewno lepsza niż na Jura Tour. Od rana lało, temperatura oscylowała w granicach 10 stopni, a trasa przebiegała przecież po różnych terenach, w większości takich które z czasem, gdy lało coraz dłużej zamieniały się w błotniste, pełne kałuż i spływających strumieni wody wyzwania. Pogoda ta wygrała również z moim licznikiem (>Vogel VL1<), który odmówił pracy w tak niesprzyjających warunkach . 

Miasteczko zawodów nie było zbyt bogate, ale jak na tak kameralny wyścig (ok. 30-40 startujących – na moje oko) nie trzeba się spodziewać zbyt dużo. Kilka namiotów, dwie wiaty, muzyka i “wodzirej”. Na trasie było jeszcze sporo zastępów OSP oraz kilka jednostek Policji. Niestety strażacy ochotnicy mający za zadanie kierować ruch na rozjazdach leśnych lub ulicznych nie robili tego zbyt ochoczo i doszło do kilku małych nieporozumień i wątpliwości. Nic wielkiego, ale ten element nie był w stu procentach wypełniony. 

Najważniejsze jednak to jak wyglądał mój 32 kilometrowy przejazd po trasie zawodów. Na starcie ruszałem z drugiego rzędu jako, że grupa nie była duża. Na początek podjazd pod asfaltową drogę i gazem na gruntową. Od tego momentu wiele się nie zmieniało. Jechaliśmy albo lasem, albo błotnistą szeroką ścieżką, albo przecinaliśmy pobliskie wioski asfaltem (tego było dość dużo i tu na pewno szaleli “gravelowcy”). Jednym z piękniejszych widoków były sarny, które jeszcze na pierwszych kilometrach w lesie przecięły nam drogę.

Jedno wiem na pewno, że trasa po tej części Jury Krakowsko-Częstochowskiej jest wymagająca, zaskakująca coraz to nowymi podjazdami. Warto również dodać, że start odbywał się na poziomie blisko 500 m n.p.m., czyli blisko najwyższego punku na całej Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej.

Na metę dojechałem jako jeden z ostatnich… potwornie zmęczony, zadowolony i troszkę rozczarowany swoim wynikiem. Była to dla mnie swego rodzaju nauczka. Do nawet takich (albo i aż takich) zawodów należy się przygotować, szczególnie z formą. Sprzęt bardzo pomaga, ale nie jest najważniejszy. Na jakim sprzęcie jechałem?

>Arkus Proximo VX-220M<

Proximo to typowy sztywny góral, bardzo budżetowy, ale i ulepszony. Więcej o nim we wpisie (kliknij powyżej). 

Wspomnienia, błędy, wpadki 

  • Błędy jakie popełniłem zaczęły się tak właściwie od samych przygotowań. Treningi były, ale za mało.
  • Miałem problem z hamulcami, ponieważ troszkę zdarte V-Breaki nie poradziły sobie w błocie i deszczu.
  • Dużym minusem było również to, że licznik wyłączył mi się na początku i nie mam pełnych statystyk

Jednak wspomnienia są to jak najbardziej pozytywne, a ja sam jestem głodny dalszych startów szczególnie tutaj na Jurze, zresztą pewnie nie tylko ja!

Mój wynik na Jura Tour 2017 Podzamcze-Podzamcze

Czas: 01:52:28

Dystans: 32 km

Średnia prędkość: 17.07 km/h

Średnie tempo (min/km): 3,52 min

Wrócę!


LINKI DO POWIĄZANYCH STRON

Organizatorzy: >VivaBici – tutaj ich funpage<

Mój sprzęt – >Arkus Proximo VX-220M<

Galeria zdjęć – >Katarzyna Bańka Fotografia Sportowa – link do pełnej galerii z zawodów<

Wydarzenie – >Facebook – Jura Tour<

Nie ważne na czym jeździsz – ważne, że jeździsz! 

A Ty byłeś uczestnikiem podobnego wydarzenia? Skomentuj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *