Licznik rowerowy Vogel VL1 -Recenzja

Ceny liczników rowerowych dobrych marek zaczynają się od około 50 zł, natomiast z tak wieloma funkcjami jak licznik Vogel VL1 nawet 100 zł. Konkurent tych wielofunkcyjnych urządzeń kosztuje między 20, a 40 zł i jest to właśnie mój licznik rowerowy Vogel VL1, którego zrecenzuje w tym artykule.

Co dostajesz za tą cenę?

Licznik Vogel VL1 to oczywiście licznik przewodowy, ale aż jedenasto-funkcyjny. Występujące funkcje to prędkość aktualna, średnia, maksymalna, czas jazdy, stoper, dystans wycieczki, całkowity przebieg, zegar w dwóch formatach 12/24, tryb kilometrów lub mil, podświetlenie oraz automatyczne wygaszenie po którym na ekranie widać tylko przebieg oraz godzinę. Do tego dwa przyciski: set i reset. Pierwszym wchodzi się do ustawień, drugim resetuje się funkcje: prędkość średnia, maksymalna, czas wycieczki i stoper. Na ekranie widocznych jest aż 5 funkcji w różnych kombinacjach. Ale zawsze widoczne są dwa okienka na górze z godziną i przebiegiem – nawet po wyłączeniu. Bardzo prosty sposób mocowania polega na przekręceniu licznika w prawo. Mocowanie jest proste i mocne. Dosłownie za tą cenę dostajemy sam licznik, mocowanie z kabelkiem zakończonym czujnikiem, czujnik na szprychę (dość mocarny magnes przykręcany nakrętką), gumkę, dwie podkładko-naklejki oraz dwa zaciski. Wszystko opakowane w schludnym pudełku.

Mankamenty licznika 

Za taką cenę przymyka się na nie oko, ale są to mankamenty istotne dla prawdziwych zapaleńców kolarstwa. Jednym z tych, które dają się we znaki prawie w każdej jeździe to chwilowe błędne odczyty prędkości. Błędny pomiar następuje, gdy koło kręci się na tyle powoli, że czujnik ma kilkusekundową przerwę między kolejnymi odczytami. Wtedy następuje dziwny impuls i podczas odczytu licznik pokaże 70km/h zamiast 2km/h… Tak psuje się odczyt maksymalnej prędkości dla całej trasy. Niechlubna jest także granica wytrzymałości w trudnych warunkach. Podczas wrześniowych zawodów MTB na których pogoda nie oszczędzała uczestników licznik przejechał jedynie dwie minuty trasy. Co prawda padał deszcz i nie było za ciepło, ale przecież licznik jest wodoodporny. Być może wina tkwiła w czujnikach, które brudne i mokre przestały rejestrować sygnały i przesyłać je do licznika, a ten się po prostu wyłączył. Tak przejechałem pierwsze zawody bez danych o swoim przejeździe… Ciężko jest również prawidłowo ustawić obwód koła. Cały czas eksperymentuje ze zmianami, a odczyty prędkości są minimalnie błędne. 

Dla kogo jest on stworzony?     

Myślę, że jest on stworzony dla amatorów, którzy po prostu chcą mieć dla siebie statystykę swoich przejażdżek, tras czy prostego przemieszczania się np. po mieście. Nie nadaje się jak zresztą sprawdziłem na zawody i w trudny teren, chociaż niekiedy jazdę po wodzie znosi bardzo dobrze. Vogel VL1 jest po to, żeby nie kupować licznika o wartości swojego roweru, tak jak w moim przypadku. Jest od prawie idealny do jazdy po mieście. 

Moja opinia

Drugi raz nie kupiłbym Vogela ze względu na jego błędy i mankamenty jakie przytrafiły się dotychczas. Popularniejsze i zarazem lepsze są liczniki od Sigmy, które w podstawowych wersjach można kupić na około 50 zł. (np.  Istnieją również bardziej zaawansowane jak te mierzące tętno, z wbudowanym GPS-em i wieloma innymi funkcjami. Odnośnie Volgel’a VL1 – licznik jest dobry dla rowerzystów, ale nie uprawiających sport. Tym bardziej jeśli twój rower jest wart trochę pieniędzy ten licznik zaniży jego wartość.

Moja ocena – 6/10.

Korzystasz z licznika rowerowego?  Jeśli tak – napisz jaki i jego ocenę w skali 1-10.

  1. Współpraca
  2. Wstęp do strony
  3. Arkus Proximo VX-220M

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *